Dlaczego piszę, że podnoszenie głosu jest nałogiem?
Bo znam osoby, które niemal bez przerwy niepotrzebnie podnoszą głos
- bo często sami się denerwują lub (najczęściej poprzez media) są uzależni.
Ludzie, których to denerwuje umiejętnie stopują swoją agresję
gdy ktoś podnosi głos ale nie zawsze im się udaje(np. kłucą się).
Na przykład inni mogą myśleć, że się kłócicie gdy podnosicie głos.
Tego należy unikać bo to zawsze jest agresją. Jednak wchodzi to w krew.
Prawie bez przerwy ludzie występujący w radiu czy w telewizji podnoszą głos.
Dla słuchalności lub oglądalności, czyli dla pieniędzy.
To robi dobrze bo przyzwyczaja ludzi do podnoszenia głosu, ale i niedobrze
bo np. mnie nie przyzwyczaił i denerwuje mnie zawsze podnoszenie głosu.
Ludzie czasem nie wiedzą czy inni się kłócą czy dla nich mówią normalnie.
To jest chyba nie tylko dla mnie kłopot.
Znam wiele osób, które nie wiedzą, że podnoszą głos i że komuś może to dokuczać.
Wielu nie widzi złego w tym, że to komuś dokucza i czerpią z tego,
że podnoszą głos radość.
Nie umiałbym czerpać radości z czynności, która może kogoś krzywdzić,
a tym bardziej gdybym wiedział, że kogoś krzywdzi.